Próżność i odwaga przedstawiona w filmie „Gniazdo”

Każdy z nas przez całe życie stawał przed trudnymi wyborami. Osoby ambitne i marzące o wszystkim mają bardziej złożony i globalny wybór życiowy. Gdzie zainwestować duże pieniądze, czy kupić dom, czy przenieść się do innego kraju, w którym są perspektywy i władza? Czasami takie osoby osiągają sukces, ale częściej popełniają błędy i nie mają już szansy się podnieść. Film „Gniazdo” opowiada dokładnie o takiej osobie.

tablet photo

„Gniazdo” – drugi film Durkina

Nad fabułą i produkcją pracował Sean Durkin. Pośrednik oraz broker Rory (Jude Law) wyjechał kiedyś do Stanów Zjednoczonych, aby znaleźć swój amerykański sen, znalazł tam żonę (Carrie Coon), zaczął zarabiać przyzwoite pieniądze i osiągnął domową idyllę z żoną i dwójką dzieci. Kiedy jednak osiągnął wszystko, wrócił z powrotem do Wielkiej Brytanii, z której uciekł. Tam otworzyły się perspektywy i gdzieś na horyzoncie zaświtała ogromna fortuna. Kupił wielką rezydencją z ogromnym terytorium i stajnią. Jednak prawie natychmiast po przyjeździe marzenie o jeszcze bogatszym życiu zniknęło, a domową idyllę zastąpiły kłopoty, a wręcz problemy. Rodzina przestaje być ze sobą. Dzieci nie cierpią szkół, do których chodzą. Na każdym kroku naszym bohaterom przydarza się coś, co wręcz sugeruje, że ich przyjazd do Wielkiej Brytanii był koszmarnym błędem, a królestwo Albionu odpycha ich i każe im wracać do Ameryki, dając początkowo subtelne, a potem całkiem wyraziste sygnały. Jednak „Gniazdo” nie wyjaśnia nam, skąd wzięły się problemy, a tym bardziej nie oferuje nam szczęśliwego zakończenia.

To film do interpretacji

Każdy z nas widział zapewne setki filmów o prostej konstrukcji, gdzie już po kilku scenach możemy przewidywać zakończenie. Czy jest to horror, gdzie tragedia postaci jest kwestią czasu, czy romantyczny film, w których spodziewamy się, że miłość ostatecznie zatriumfuje, jakby jej w tym nie próbowali przeszkadzać zainteresowani. W tym filmie nic nie jest oczywiste. Wydaje się nam, że oglądamy klasyczny dramat familijny, a po chwili znajdujemy się w scenach rodem z thrillera. Reżyser podsuwa nam narzędzia do analizy i zrozumienia treści, ale nie oferuje żadnych gotowych odpowiedzi i rozwiązań. Nie ma tu zakończenia. Te musimy wydedukować z otrzymanych informacji. Dlatego ten film można oglądać wielokrotnie. Można o nim rozmawiać, spierać się i debatować. Doskonale nadaje się do interpretacji i tworzenia własnych scenariuszy opartych na losach tej rodziny. To jak gra, gdzie co prawda są określone reguły, ale to jak się zakończy i jakie przygody nas spotkają, zależy już wyłącznie od nas.